Murale Gorlice

Gorlice to jedno z nielicznych miast w regionie, które konsekwentnie buduje swoją tożsamość wizualną przez sztukę uliczną. Spacer po centrum zmienia się w prawdziwą lekcję historii i przyrody – na ścianach budynków czekają wielkoformatowe dzieła opowiadające o ludziach i wydarzeniach, które ukształtowały to miejsce. Murale nie są tu przypadkową ozdobą, ale przemyślaną opowieścią o tym, czym żyły i żyją Gorlice.

Największe wrażenie robi mural przy ulicy Wąskiej, tuż obok muzeum. Ignacy Łukasiewicz spogląda z wysokiej ściany – postać w pełnej krasie, otoczona symbolami epoki naftowej pionierów. To dzieło Mgr Morsa, sądeckiego artysty specjalizującego się w street arcie o charakterze historycznym i społecznym.

Murale Gorlice
Hm. M. Rydarowskiej, 38-300 Gorlice
★ 5.0
Gorlice to miasto, które ożywa dzięki sztuce ulicznej, oferując niepowtarzalne doświadczenia. Spacerując po jego ulicach, odkryjesz murale, które opowiadają historię tego miejsca oraz jego mieszkańców. Warto tu przyjechać, aby zobaczyć monumentalne dzieła, które nie tylko zdobią przestrzeń, ale również edukują i inspirują. Gorlice to prawdziwa galeria na świeżym powietrzu, która zachwyca na każdym kroku.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • unikalne murale łączące sztukę z historią
  • mural Ignacego Łukasiewicza – symbol naftowej epoki
  • miniaturowe owady przywracające pamięć o przyrodniku
  • ilustrowana mapa szlaku dla dzieci
  • monumentalne dzieło "Niepodległe Gorlice"

Mural z Łukasiewiczem – nagrodzony „Geniusz z Miasta Światła”

Ten konkretny mural to nie byle jaka malowanka. W 2023 roku zdobił trzecie miejsce w prestiżowym konkursie Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami w kategorii „Mural Roku”. Powstał w ramach projektu „Łukasiewicz – polski geniusz”, dofinansowanego z programu Niepodległa.

Wybór postaci nie jest przypadkowy. To właśnie w Gorlicach w 1854 roku po raz pierwszy zapłonęła skonstruowana przez Łukasiewicza lampa naftowa. Mural przypomina o tym wydarzeniu każdemu, kto przejeżdża ulicą Wąską. Artysta precyzyjnie odwzorował postać farmaceuty i przedsiębiorcy, bazując na historycznych ilustracjach i dokumentach.

Mural przy ulicy Wąskiej zajmuje kilkadziesiąt metrów kwadratowych ściany budynku muzealnego i widoczny jest z daleka – trudno go przegapić spacerując centrum miasta.

Owady z kolekcji księdza Świeykowskiego na murach miasta

Zupełnie inny charakter mają miniaturowe murale rozrzucone po różnych zakątkach Gorlic. To seria trzynastu (a docelowo szesnastu) przedstawień owadów z kolekcji entomologicznej ks. Bronisława Świeykowskiego. Ten zasłużony przyrodnik, który był także burmistrzem miasta, zebrał tysiące motyli i owadów. Niestety jego kolekcja została zniszczona w 1915 roku podczas działań wojennych.

Mgr Mors postanowił przywrócić pamięć o tym zbiorze. Malunki wyglądają jakby wyjęte wprost z atlasu przyrodniczego – precyzyjne, szczegółowe, z łacińskimi nazwami gatunków. Pojawiają się przy muzeum, w parkach miejskich, na podwórzu ratusza. Można je traktować jako współczesną wersję tego, co ks. Świeykowski dokumentował przed wiekiem.

Miasto wydało ilustrowaną mapkę szlaku „Uliczny atlas owadów” z naklejkami dla dzieci. Po odnalezieniu kolejnego muralu można przykleić odpowiednią naklejkę. Publikacja zawiera też ciekawostki przyrodnicze o przedstawionych gatunkach. To sposób na połączenie spaceru z edukacją – zwłaszcza rodziny z młodszymi dziećmi mogą spędzić popołudnie na poszukiwaniach kolejnych owadów.

Historyczny mural „Niepodległe Gorlice”

Na ulicy Rydarowskiej, niedaleko skrzyżowania z ulicą Korczaka, znajduje się mural zupełnie innego kalibru. „Niepodległe Gorlice” to monumentalne dzieło autorstwa Ryszarda i Wiktora Paprockich oraz Piotra Marcińskiego, odsłonięte w listopadzie 2019 roku.

Kanwą kompozycji jest oś czasu zaznaczająca najważniejsze momenty dla miasta i Polski. Biało-czerwona flaga przybiera różne odcienie w zależności od sytuacji, w jakiej znajdowała się Polska. Artyści inspirowali się oryginalnymi dokumentami i zapiskami – na muralu widnieje nawet wzmianka o akcie lokacyjnym wręczonym Dersławowi II Karwacjanowi, gdzie pojawia się nazwa Gorlica.

Uwieczniono tu najważniejsze postacie związane z miastem: oczywiście Ignacego Łukasiewicza, ale też wspomnianego już ks. Bronisława Świeykowskiego. Całość zabezpieczono monitoringiem działającym całą dobę.

Mural powstał w ramach projektu „Gorlice 19-19. Wiwat Niepodległa!” i stanowi wizualną opowieść o drodze miasta przez historię – od średniowiecznej lokacji po czasy współczesne.

Dla kogo są gorlickie murale?

To atrakcja uniwersalna, choć różne grupy znajdą w niej coś innego. Rodziny z dziećmi mogą urządzić sobie grę terenową z mapką owadów – dzieciaki uwielbiają takie poszukiwania, a przy okazji poznają trochę entomologii. Miłośnicy historii docenią mural „Niepodległe Gorlice” i dzieło poświęcone Łukasiewiczowi – to konkretne opowieści bez zbędnego patosu.

Fani street artu znajdą tu ciekawy przykład murali o charakterze edukacyjnym i społecznym, z dala od komercyjnych zleceń. Mgr Mors konsekwentnie realizuje projekty, które mają sens dla lokalnej społeczności. Nie chodzi o efekt „wow”, tylko o trwałą wartość dla przestrzeni miejskiej.

Jak zwiedzać murale w Gorlicach – informacje praktyczne

Najlepiej zacząć od ulicy Wąskiej, gdzie stoi mural z Łukasiewiczem – to punkt orientacyjny i jednocześnie najbardziej efektowne dzieło. Stamtąd można ruszyć w stronę centrum, trzymając w ręku mapkę szlaku owadów (dostępna w muzeum i urzędzie miejskim). Trzynaście miniatur rozrzuconych jest po całym śródmieściu – niektóre na podwórzu ratusza, inne przy parku miejskim czy w mniej oczywistych zakamarkach.

Na ulicę Rydarowską warto wybrać się osobno – mural „Niepodległe Gorlice” znajduje się nieco z boku głównych ciągów komunikacyjnych, ale widoczny jest z daleka dzięki swojej skali.

Dostępność: Murale są dostępne zawsze i bezpłatnie – to sztuka w przestrzeni publicznej, więc nie ma godzin otwarcia ani biletów. Najlepsze światło do zdjęć jest w godzinach porannych i popołudniowych, kiedy słońce nie pada wprost na ściany.

Czas zwiedzania: Spokojny spacer z obejrzeniem wszystkich głównych murali i poszukiwaniem owadów zajmie około 1,5-2 godzin. Jeśli ktoś chce tylko zobaczyć największe dzieła (Łukasiewicz i „Niepodległe Gorlice”), wystarczy 30-40 minut.

Dojazd: Gorlice leżą przy drodze krajowej nr 28, łączącej Zator z Medyką. Z Krakowa to około 100 km (niecałe dwie godziny jazdy). Parking w centrum miasta nie stanowi problemu – płatne strefy są, ale poza weekendowymi godzinami szczytu bez trudu znajdzie się miejsce. Mural przy ulicy Wąskiej znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów, więc można połączyć zwiedzanie.

Mapka szlaku: Ilustrowana mapka „Uliczny atlas owadów” jest bezpłatna i dostępna w Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów oraz w Urzędzie Miejskim w Gorlicach (Wydział Informacji i Promocji). Zawiera lokalizacje wszystkich owadzich murali oraz ciekawostki przyrodnicze.

Gorlice jako galeria pod chmurką

Miasto konsekwentnie rozwija projekt murali, pozyskując dofinansowania zewnętrzne. W 2024 roku Urząd Miejski otrzymał 45 650 zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie na projekt „Gorlicki świat owadów” – dzięki temu powstały trzy kolejne minimurale owadzie, a uczniowie szkół podstawowych wzięli udział w interaktywnych lekcjach przyrody.

Władze miasta aktywnie szukają też nowych ścian pod murale – właściciele budynków mogą zgłaszać swoje nieruchomości, jeśli chcą, aby ich ściana została przyozdobiona w oryginalny sposób. To ciekawy model współpracy, który pozwala rozwijać galerię uliczną bez konfliktów z mieszkańcami.

Warto też zajrzeć do Galerii Sztuki Dwór Karwacjanów, gdzie od czasu do czasu organizowane są wystawy prac Mgr Morsa – można tam zobaczyć zdjęcia murali oraz fragmenty dzieł wykonane na płótnie. To dobry sposób na poznanie warsztatu artysty i kontekstu jego twórczości.

Gorlice to przykład miasta, które nie traktuje street artu jako chwilowej mody, tylko jako długofalową inwestycję w tożsamość miejsca i edukację mieszkańców.

Murale w Gorlicach nie są przypadkowym zbiorem kolorowych ścian. To spójna opowieść o historii, przyrodzie i ludziach, którzy tworzyli to miejsce. Dla turystów przejazdem to dobry pretekst, żeby zatrzymać się na godzinę i zobaczyć coś więcej niż tylko rynek. Dla tych, którzy planują dłuższy pobyt w regionie – ciekawa pozycja na liście lokalnych atrakcji, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą dzieci.